Witaj na stronie parafii
w Starej Błotnicy

    Historia
      Kościół
      Wnętrze kościoła
    Obraz
    Parafia
    Zakon Paulinów
    Duszpasterze
    Kapłani w historii parafii
    Powołania z parafii
    Grupy duszpasterskie
    Wydarzenia w parafii
    Pielgrzymki w Sanktuarium
    Cmentarz
    Informacje
    Ogłoszenia duszpasterskie
    Intencje mszalne
    Dziękczynienie za św. Jana Pawła
    Zdjęcia
    Pieśń
    Prośby i podziękowania
    Homilia 21.VIII.1977 r.
    Fundacje dla Sanktuarium
    Kontakt

 
 Linki:
    Film o Sanktuarium
    Metryki parafialne
      Księgi w parafii
      Szukajwarchiwach.pl
      Familysearch.org
    Paulini
    Jasna Góra
    Powołanie do Paulinów
    Paulini o powołaniu
    Czytania
    Diecezja Radomska
    Święty Jan Paweł II
    Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II
    Strona Gminy Stara Błotnica

 





S a n k t u a r i u m
M a t k i   B o ż e j   P o c i e s z e n i a
w   S t a r e j   B ł o t n i c y

 

Homilia kardynała Karola Wojtyły, metropolity krakowskiego - późniejszego papieża Jana Pawła II
wygłoszona w Starej Błotnicy (ówczesna diecezja sandomierska, obecnie diecezja radomska)
w czasie koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia
21 sierpnia 1977 r.
Homilia w pliku mp3



     Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

     Wasza Ekscelencjo, czcigodny i bardzo drogi nam wszystkim Pasterzu Kościoła sandomierskiego!

     Przybywamy na Twoje wezwanie na Twoje zaproszenie z różnych stron Polski, ażeby uczestniczyć w tej wyjątkowej uroczystości, jaką dzisiaj przeżywa diecezja sandomierska, a zwłaszcza ziemia radomska i parafia Błotnicy. Przybywamy tutaj z gorącym pozdrowieniem dla Ludu Bożego, tak licznie zgromadzonego ze swoimi duszpasterzami, kapłanami, biskupami otaczającymi w dniu dzisiejszym Waszą Ekscelencję.

     Jest to niedziela po Wniebowzięciu Matki Bożej. Wniebowzięta i ukoronowana w niebie jest dzisiaj koronowana przez nas na tej ziemi, jakbyśmy chcieli naśladować to, co uczynił Jej Syn koronując Ją w koroną wiecznej chwały. My tutaj na tej ziemi, na tym miejscu wkładamy na Jej skronie koronę, a kiedy to czynimy - chociaż rzecz dzieje się w Błotnicy, na ziemi radomskiej - wówczas wiemy, że tę chwałę oddaje Jej, Wniebowziętej Matce Pocieszenia, przez naszą posługę, cały Kościół. Czynimy to bowiem powagą Ojca świętego i dlatego, chociaż ta uroczystość jest określona miejscem i czasem, posiada swój szczególny wymiar. Cały Kościół przez nas, przez tę koronację, przez nasze uczestnictwo czci Wniebowziętą Matkę Pocieszenia. Ta koronacja dzisiejsza, rzec można, oczekiwana była przez całe pokolenia Ludu Bożego na ziemi radomskiej.

     Jeśli dzisiaj tu, na tym miejscu modlimy się szczególnie za naszego umiłowanego Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego, to jest po temu wiele powodów, ale także i ten, że Jego poprzednik na stolicy prymasowskiej w Gnieźnie - prymas Jan Łaski, na początku XVI wieku pierwszy w swoich sprawozdaniach wizytacyjnych podał do wiadomości, iż obraz Matki Bożej w kościele błotnickim doznaje czci od niepamiętnych czasów. A było to, jak powiedziałem na początku wieku XVI. Błotnica należała do archidiecezji gnieźnieńskiej i stąd prymasowskie, metropolity gnieźnieńskiego ręce powinny by w dniu dzisiejszym dopełnić tego, na co czekały stulecia i pokolenia. Bo jeżeli na początku wieku XVI czytamy już o wielu pokoleniach czci dla obrazu Matki Bożej w naszym kościele, to jakże głęboko w przeszłość w nasze dzieje sięga to, co dzisiaj doczekało się spełnienia.

     Jednakże w szczególny sposób czekały na to pokolenia ostatnie i doznawały też szczególnych znaków tej miłości pocieszającej, jakiej Matka Boża w tutejszym sanktuarium nie szczędziła swojemu ludowi. Przecież to czasy okupacji, to czasy walki o życie i niepodległość narodu. I w tych czasach miano zburzyć ten kościół. Zapadła już decyzja okupanta, a jeśli się to nie stało, trudno nie widzieć w tym szczególnego znaku umiłowania Matki Pocieszenia dla tego miejsca i dla tej ziemi. I dlatego też nie można się dziwić, że dzień dzisiejszy wywołał szczególną duchową mobilizację. Już wczoraj, kiedyśmy podążali do Radomia, mijaliśmy na drodze warszawskiej pielgrzymki. Szły z różnych stron, a dzisiaj trudno było tutaj dojechać.

     Od Radomia długi ciąg samochodów. Polska, która się coraz bardziej motoryzuje, tymi nowoczesnymi środkami lokomocji podążała na miejsce koronacji Matki Bożej Pocieszenia. Jednakże nie zabrakło i koni, i wozów, nie zabrakło nade wszystko pieszych - jakieś niezwykłe rzec by można pospolite ruszenie dusz, bo nadszedł dzień, na który czekało tyle pokoleń. I chyba szczególnie potrzebna jest ta koronacja Matki Bożej Pocieszenia na tym miejscu, na tej ziemi radomskiej, która jak wszyscy dobrze wiedzą, była w ostatnim roku ziemią szczególnego smutku. Ten smutek ziemi radomskiej, miasta Radomia, był udziałem całego społeczeństwa, całego Kościoła w Polsce. Episkopat, który czuje z narodem, a czuje zwłaszcza tam gdzie jest cierpienie i smutek, zwracał się od początku do władz o zrozumienie motywów, o amnestie dla więźniów, a gdy tak czynił, wówczas ten Polski Episkopat był wyrazicielem - był na służbie Matki Bożej Pocieszenia. Potrzeba pocieszać rodaków, a nie zasmucać i nie przygnębiać. Trzeba narodowi nadziei i radości życia, podniesionych głów, a nie spuszczonych do ziemi. Dobrze więc, że te nasze prośby i wołania zostały ostatecznie spełnione i że możemy tutaj przybyć do Matki Bożej Pocieszenia. Przybywamy do Niej i wołamy wraz z całym Kościołem sandomierskim, wraz z całą ziemią radomską wołamy: Matko Pocieszenia, wejdź w życie naszym rodzin. To jest najgłębsze pragnienie pasterza Kościoła sandomierskiego i wszystkich kapłanów, duszpasterzy nasze rodziny, bo też od nich zależy przyszłość Ojczyzny, przyszłość Kościoła.

     Rodzina łączy się z tajemnicą rodzenia. Rodzi się człowiek w rodzinie, powołał Stwórca ojca i matkę, męża i żonę jako rodziców, by przekazywali życie. Rodzi się człowiek w rodzinie, rodzi się rodzicom, jest ich dzieckiem, ale rodzi się także narodowi, społeczeństwu, ludzkości. Rodzi się także Kościołowi. I dlatego ten rodzący się człowiek ma taką wielką godność, niesie z sobą takie wielkie nadzieje, wypełnia tyle oczekiwań.

     Matko Pocieszenia, wejdź w życie naszych rodzin, ażeby w nich rodzili się ludzie, a nie ginęli przed urodzeniem. Nikt w tym rodziny nie zastąpi, o tym trzeba stale pamiętać, o tym trzeba pamiętać. Musi o tym pamiętać nie tylko każde małżeństwo i rodzina, ale całe społeczeństwo, naród i państwo. Żeby się ludzie rodzili w rodzinach, żeby się rodzili na naszej polskiej ziemi nieodzowne są do tego warunki. To jest najpilniejszy problem społeczny, warunki utrzymania, warunki mieszkaniowe, sprawiedliwa płaca ojców rodzin. Trzeba umożliwić żonom i matkom, ażeby mogły się zająć swoim szczególnym posłannictwem. Przeogromna jest godność kobiety która rodzi. Nie można jej w żaden sposób deprecjonować. W życiu społecznym musi się odbudować kult matki, matki rodzącej. Ogromnie wiele trzeba poruszyć sprężyn, ogromnie wiele trzeba usunąć złych nawyków, ażeby ten kult rodzącej matki, odpowiedzialnych rodziców wrócił do naszego życia społecznego. Żebyśmy się sami nie niszczyli. To jest główny cel polityki społecznej. To trzeba postawić na pierwszym miejscu i nie żadne inne kalkulacje ekonomiczne, tylko ta podstawowa kalkulacja humanistyczna musi być pierwszym wyznacznikiem naszego życia państwowego i narodowego. Każda rodzina jest tym miejscem, w którym cały naród określa swoją przyszłość. I nikt też nie zastąpi rodziny, rodziców.

     W drugim Boskim zaiste powołaniu, powołaniu wychowawczym, wychowują ci, którzy dają życie. To wychowywanie jest dalszym ciągiem przekazania życia, jest konsekwencją urodzenia i dlatego trzeba w całym programie wychowania i wykształcenia szkolnego z tym się zasadniczo liczyć. Nie może być szkoła konkurentem rodziny. Nie może szkoła czy przedszkole niszczyć to co szczepią rodzice. A dziś już się nawet słyszy o przedszkolach, dzieci wracają i mówią rodzicom tak: "Mamo ty mówiłaś że jest Bozia, a nam pani powiedziała, że nie ma". Nie może być tej rozbieżności, nie może być tej dwutorowości. Rodzina ma swoje niezbywalne prawa, musi być odpowiedzialna za wychowanie. I musi móc byś odpowiedzialna za wychowanie. Nikt nie może podkopywać tego, co ojciec i matka - wierzący rodzice wszczepią w duszy dziecka. Ogromnie wiele jest problemów, które z tym się łączą i słusznie czyni Kościół sandomierski, że przy tej dzisiejszej uroczystości tak wspaniałej, tak tłumnie uczestniczonej, tak od dawna oczekiwanej, to właśnie wołanie odzywa się z duszy całego Ludu Bożego. Matko Pocieszenia - Wejdź w nasze rodziny! Trzeba tam właśnie Matki Pocieszycielki. Trzeba. Wiele jest sytuacji trudnych, wiele jest sytuacji krytycznych, wiele się nieraz wylewa łez. Trudne jest posłannictwo ojca i matki w naszych czasach. I stąd trzeba, żebyś Ty, Matko Boża, była blisko rodzin, ojców, matek, młodzieży, dzieci. To wielkie wołanie Kościoła sandomierskiego jest dziś naszym wspólnym wołaniem. Wszyscy o to prosimy i dlatego jest nas tutaj tak wielu, ażeby dać wyraz rozległości tej prośby, jak Polska długa i szeroka. Tej sprawie trzeba nam poświecić najwięcej uwagi i troski. Trzeba wokół niej zmobilizować wszystkie ludzkie siły, a nade wszystko trzeba do niej zaprosić Matkę, Matkę Pocieszenia.

     Drodzy bracia i siostry, wasz biskup i pasterz wspomniał na początku w swoim powitaniu, że przed 150 prawie laty był tutaj u was proboszczem ks. Karol Skórkowski. I przypomniał, że ten wasz proboszcz potem został powołany przez Stolicę Apostolską na biskupa krakowskiego. I dlatego też z wielkim wzruszeniem wypełniam dzisiaj tę moją posługę w waszym Sanktuarium. Kiedy myślę o tym moim poprzedniku na stolicy św. Stanisława, który tutaj, w tej parafii, nie raz na pewno mówił: Matko Pocieszenia, wesprzyj mnie. I chyba kiedy otrzymał wezwanie, ażeby stać się na stolicy krakowskiej następcą św. Stanisława, w tych trudnych rozbiorowych czasach w szczególny sposób tak prosił. Jednakże do tego o czym już wspomniał wasz arcypasterz, pragnę jeszcze dołożyć dalszy ciąg życia tego kapłana, którego tutaj dzisiaj słusznie wspominamy. Gdy już był biskupem krakowskim, wybuchło Powstanie Listopadowe w 1830 roku. Biskup jako wierny syn Ojczyzny wspierał powstańców. I dlatego władcy, zaborcy zażądali jego usunięcia ze stolicy biskupiej w Krakowie. Chociaż Kraków był wtedy wolnym miastem, to jednak ta ostatnia ostoja, symbol niejako niepodległości Polski nie potrafiła się oprzeć żądaniom możnych tego świata i biskup Karol Skórkowski musiał opuścić Kraków. Resztę swojego życia spędził na wygnaniu w Opawie. Dopiero po odzyskaniu niepodległości przez nasza Ojczyznę w tym stuleciu Jego zwłoki zostały sprowadzone do Krakowa. Myślę ze ten wasz wieloletni (27 lat tutaj proboszczował) proboszcz, tam na tym wygnaniu, tak i przed tym za dni powstania listopadowego na stolicy krakowskiej nieraz z głębi serca wołał Matko Pocieszenia, Matko Boża z Sanktuarium w Błotnicy, Matko Pocieszenia wejdź w życie mojej Ojczyzny. A trzeba było tego pocieszenia ogromnie. Bo przecież wiek XIX, po upadku powstania listopadowego zwłaszcza, przyniósł jeszcze większe zniewolenie uciemiężenie naszego narodu. Zaczęła się walka z polskością którą musieliśmy wytrzymywać przez 100 prawie jeszcze lat. I z pewnością ten biskup wygnaniec patrząc na rozwój wypadków, nie raz ze swojego wygnania powtarzał te słowa: Matko Pocieszenia, wejdź w życie mojej Ojczyzny, naszej Ojczyzny, mojego Narodu.

     Drodzy bracia, te wołania sprzed 150 lat nie pozostały bez odpowiedzi. I dlatego słusznie dzisiaj na skronie tej Matki Pocieszenia włożyliśmy w imieniu Ojca św. Pawła VI korony papieskie. Można powiedzieć, zasłużyła sobie na to Maryja, która kiedyś o sobie powiedziała : "Oto ja służebnica Pańska". Wypełniła swoją wielką służbę wobec Ludu Bożego ziemi radomskiej, diecezji sandomierskiej przez tyle pokoleń. "Oto ja służebnica Pańska". Chyba w tym momencie kiedy my, niegodni ludzie, tu na tym miejscu Ją koronujemy, jeszcze głąbiej odczuwa Jej matczyne serce tę prawdę: Służebnica Pańska, Służebnica Ludu Bożego.

     Czcigodny, drogi Pasterzu Kościoła sandomierskiego pozwól, że jeszcze raz zwrócę się do Ciebie pod koniec tej homilii, jeszcze raz tutaj w imieniu wszystkich zgromadzonych, a zwłaszcza wszystkich przybyłych tu z całej Polski biskupów, złożę Ci i z Tobą razem Bogu szczególne podziękowanie za to, co w ostatnich dziesięcioleciach dokonało się właśnie w twojej diecezji. Wiem, że to podziękowanie skierujesz od razu do Matki Bożej. Inaczej nikt z nas nie mógł by uczynić. A więc dziękuję, że tutaj, na ziemi radomskiej, przed kilkunastu laty została zażegnana bardzo niebezpieczna dążność do rozbijania jedności Kościoła katolickiego w naszej Ojczyźnie. Wiemy wszyscy że stało się to w Wierzbicy. Znamy kapłanów, którzy swoim całkowitym poświęceniem do tego się przyczynili. Ale nade wszystko pamiętamy i wdzięczni ci jesteśmy za tę twoją wspaniałą postawę, która zbłąkanych przyprowadziła do jedności Kościoła tak, że nią się dzisiaj wspólnie z nami cieszą i zapewne niemało ich tutaj uczestniczy w tej koronacyjnej uroczystości. I jeszcze jedno. Pozwól Czcigodny i drogi nam Biskupie Piotrze, pozwól, że podziękujemy Tobie, kapłanom, Kościołowi sandomierskiemu, miastu Radomowi, a przede wszystkim Matce Bożej, za to, że po kilku latach uwięzienia zechciała wrócić na szlaku nawiedzenia, który prowadził Ją przez całą Polskę, że chciała wrócić na szlak nawiedzenia który prowadzi ją przez całą Polskę. Że zechciała wrócić na ten szlak właśnie tutaj w Radomiu. Było to miejsce wielkiego przełomu. To wasze miasto dzisiaj wojewódzkie sobie wybrała i jak gdyby dała jeszcze jeden znak swojego macierzystego pocieszenia, jak by jeszcze jeden znak, że zbliża się dzień Jej koronacji. I dlatego w dniu dzisiejszym wspólnie z wami, drodzy bracia i siostry, drodzy bracia kapłani, siostry zakonne, z wami biskupi, a nade wszystko z Tobą, Pasterzu Kościoła sandomierskiego, Pasterzu ziemi radomskiej, wołamy: Matko Pocieszenia, wejdź w życie naszych rodzin!

     Matko Pocieszenia, prosił Cię przed 150 laty proboszcz tej parafii, potem biskup krakowski, wejdź w życie naszej Ojczyzny. Dzisiaj my tutaj, w takiej olbrzymiej rzeszy zgromadzeni, zapraszamy, zaklinamy, wejdź w życie, naszej Ojczyzny, Polski drugiego tysiąclecia. Wejdź Ukoronowana Służebnico Pana. Amen.